Actions

Work Header

Rating:
Archive Warning:
Category:
Fandom:
Language:
Polski
Stats:
Published:
2026-06-14
Words:
426
Chapters:
1/1
Hits:
3

Lato miłości

Summary:

Byłam pewna, że opublikowałam ten kawałek lata temu. No nic, Happy Pride Month!

Work Text:

- Co mam zrobić?
- Zachować to dla siebie!

Świat według Ludwiczka, odc. 2 x 04

 

Ledwo przyłożył głowę do poduszki, muzyka gruchnęła na cały dom. Don't you want somebody to love, don't you need somebody to love!
- TOMMY!
Wouldn't you love somebody to love, you better find somebody to love!
Ludi wytoczył się z łóżka i, półprzytomny, ruszył po omacku do pokoju brata. Po otwarciu drzwi jak zwykle doznał wrażenia, że w twarz wybuchło mu pudełko farbek olejnych, wymieszanych z kadzidłem. Kto w ogóle uznał, że to dobry pomysł dawać młodemu w prezencie adapter?
- Odbiło ci? Przycisz to!
- Jest już dziesiąta! - oznajmił radośnie Tommy, tańcząc po pokoju.
- W środku wakacji to blady świt. - Ludi przetarł oczy, popatrzył nieco przytomniej na kolorowe pobojowisko na podłodze. Znaczy, mandalę. Tommy tańczył koło niej na bosaka, co jakiś czas dorzucając tu i tam kolorowego piasku. Pana artystę natchnęło, w końcu. Narzekał na blokadę od Gwiazdki.
- Co cię tak naszło? Oprócz tego, że starych nie ma w domu?
Tommy sypnął zielonym proszkiem.
- Scott zerwał z Jeannie! Your eyes, I say your eyes may look like his, yeah!
Może to przez tę dziką porę albo psychodeliczne kolory, w każdym razie Ludi potrzebował chwili na załapanie.
- Mówił ci ktoś, że dobry z ciebie przyjaciel, Tommy?
Nie żeby sam chciał płakać z tego powodu, ale przynajmniej nie śpiewał.
- Jak ona się czuje? - drążył.
- Chyba zadowolona, nie? - Tommy wzruszył ramionami. - To ona zerwała.
- Czemu?
- Bo jest drobnomieszczańską dziumdzią i ma przesądy na temat seksu? - Braciszek-kwiat zatrzymał się, odgarnął do tyłu włosy, zostawiając na twarzy niebieskozieloną smugę. - Dobrze, że Scott się od niej uwolnił, tylko mu zawadzała... Znaczy, jasne, jest trochę przybity, myślał, że się rozumieją, Jezu, mnie też by przybiło, gdybym się tak pomylił, ale...
- Byłeś u niego? - domyślił się Ludi.
- Mhm. I wieczorem do niego zajrzę, przyniosę mu coś na poprawę nastroju...
- Lepiej, żebyś miał na myśli pączki...
- Mówił, że musi pobyć trochę sam. Wiesz, głębokie natury tak mają. Potrzebują oddechu. And your friends, baby, they treat you like a guest!
Ludi nie musiał nawet patrzeć na jego rozpromienioną buźkę, żeby zrozumieć. Już od dawna domyślał się, co jest grane, chyba jeszcze zanim Tommy zaczął zapuszczać włosy. I już dawno postanowił, że prędzej odgryzie sobie język niż komuś powie (a już zwłaszcza tacie).
- Słuchaj - powiedział stanowczo. - Tommy! Słuchasz mnie?
- No słucham, słucham...
- Nie rób ze Scottem niczego głupiego, dobra?
Młody tylko podkręcił adapter głośniej. No trudno. Nie można powiedzieć, że Ludi się nie starał: mógł więc z czystym sumieniem wycofać się, umyć zęby i wykombinować jakieś śniadanie. A potem zajrzeć do Jeannie. Jak prawdziwy przyjaciel.