Chapter Text
PLAC MARSOWY
Tłum obserwujący egzekucję Kordiana.
KOBIETA Z TŁUMU
Nie mogę na to patrzeć!
PIERWSZY Z LUDU
I tak nic nie widzisz,
Mała kobieto.
DRUGI Z LUDU
Co z tym adiutantem?!
PIERWSZY Z LUDU
Oficer go nie zauważył…
Żołnierze jak jeden mąż strzelby do oka przykładają,
Zgrubiałe palce za spusty wsuwają… - O!
A co to?
TŁUM
Co to, co to?
PIERWSZY Z LUDU
Na plac jak szatan wjechała furmanka,
Strzelby celują w jej czerwone drzwiczki,
Rozsuwa się piekielna czarna firanka -
Och, ludzie! Nigdy w to nie uwierzycie!
TRZECI Z LUDU
No mówże co się tam dzieje!
PIERWSZY Z LUDU
Tego się nikt z nas nie spodziewał,
Ni Kordian, ni car, ni carska opozycja…
Ludzie, na placu stoi…
HISZPAŃSKA INKWIZYCJA.
DRUGI Z LUDU
To niemożliwe! To przeczy polskim prawom,
Polskiej kulturze, polskiej tradycji…
GŁOS Z ODDALI
Nikt się nie spodziewa hiszpańskiej inkwizycji!
KOBIETA Z TŁUMU
Ale co oni tu robią?
PIERWSZY Z LUDU
Nie mam pojęcia, aczkolwiek wygląda na to…
Że Kordian żyć będzie!
TŁUM
Hurra!
PIERWSZY Z LUDU
Oficer jest chyba bardzo z tropu zbity…
(Lśnią w słońcu jego munduru miedziane nity*…)
Ten jegomość w czerwieni podaje mu jakiś zwinięty pergamin…
TRZECI Z LUDU
Może papieską bullę?
DRUGI Z LUDU
Za gadanie takich głupot, winieneś między oczy dostać kulę.
PIERWSZY Z LUDU
Ciszej motłochy! Twarz oficera właśnie przybrała
Kolor szaty naszego Kordiana wybawcy…
KOBIETA Z TŁUMU
A zatem Kordian jest wolny?
PIERWSZY Z LUDU
Jeszcze nie… Co prawda,
Żołnierze już do niego nie celują…
W zasadzie ich strzelby są opuszczone,
Kordian nieprzytomnym wodzi po nich wzrokiem,
Podchodzi do oficera ostrożnym krokiem…
TRZECI Z LUDU
Gdybyśmy tylko mogli słyszeć co mówią!
PIERWSZY Z LUDU
Ach, gdybyśmy! Znalibyśmy powód,
Dla którego Kordiana do tej karocy prowadzą.
* miedziane nity - z ang. cooper rivets (przyp. autora)
